Menu Content/Inhalt
Witaj w serwisie arrow Magazyn arrow Kupujcie dolary i euro

Menu główne

Witaj w serwisie

Konferencje

Konferencje

Klub Gepardów

Klub Gepardów

Gepardy Biznesu

Konkurs

Efektywna Firma

Konferencje
Mazowieckie
InfoCredit

Członkowie

Członkowie

Wyróżnieni

Wyróżnieni

Przyjazna gmina

Przyjazna gmina

Przyjazny bank

Przyjazny bank

Instytut Wolności

Instytut Wolności
Kupujcie dolary i euro Drukuj
17.10.2008.
Image   Gdy pisząc tekst o zadłużeniu Skarbu Państwa zorientowałem się, że dolar w 2,5 miesiąca zdrożał o 30 proc., zerwałem złotowe lokaty i zamieniłem  na obce waluty - 59 proc. na dolary, 41 proc.  na euro.

 

 Kto chce, mogę przesłać wydruk z mBanku.

Konta w walutach zakładane są tam od ręki. W dolarach przez telefon założyłem je o godzinie pierwszej w nocy (w euro już miałem, bo wcześniej kupowałem z niego bilety lotnicze).

Złotówki na nie można przelać samemu w dzień i są automatycznie zamieniane na wybrane waluty. Dolary 17 października 2008 r. mBank policzył po 2,68 PLN, a euro po 3,60 PLN.

Żałuję, że zamiany złotych na waluty nie przeprowadziłem w końcu lipca 2008 r.

Może mylę się, że będzie źle. Część oszczędności nadal mam w innych bankach w złotych.

Część zamierzam jednak wypłacić gotówką. Kupić sejf i trzymać w domu.

Licho nie śpi, co pokazuje sytuacja na Ukrainie, gdzie zabroniono zrywać lokaty w bankach i ograniczono wypłaty w bankomatach.

Nie pomyliłem się w sprawie kursów akcji. Gdy w czerwcu 2006 r. zaczęły lecieć w dół, kazałem biuru maklerskiemu, które zarządzało moim aktywami, sprzedać wszystko.

Czułem, że spadek WIG 20 w jeden dzień o 7 proc. to zły prognostyk na przyszłość, pokazujący nerwową sytuację. Po uspokojeni wróciłem sam na giełdę. Zarobiłem trochę na KGHM.

Na początku sierpnia 2006 r. sprzedałem jednak wszystko, bo bałem się krachu.

Żona nie sprzedała. Mówiłem jej o nadmiernym zadłużeniu Amerykanów i zachodnich państw.  Nie słuchała, że krach jest blisko. Mówiła, że jest inwestorem długoterminowym.

Jej akcje jeszcze przez pewien czas drożały.  Aż nadszedł krach i straciły znacznie na wartości. Liczy, że odbiją. "Może za 10 lat wrócą do poprzednich poziomów cen, a może nigdy", mówię jej. Ale nie drążę tematu, bo wiem, jak wielki jest stres, gdy spadają kursy akcji, które są w osobistym portfelu.

Może się mylę, może to "moje słoneczko" ma rację, wierząc w szybkie, duże odbicie na giełdzie.

Na razie wychodzi, że nie myliłem się w sprawie akcji.

Jerzy Krajewski

Więcej na ten temat:

Kiedy zbankrutuje nasze państwo?

Plan antykryzysowy dla Polski

 

 
designed by www.madeyourweb.com