| Pierwszy etap globalnego krachu |
|
| 28.01.2009. | |
Gdy 24 września 2008 r. napisałem, że czeka nas globalny krach, nikt nie chciał w to wierzyć. Przedstawiciele rządu, ekonomiści i eksperci twierdzili, że nie ma żadnego kryzysu. Dziś większość z nich dostrzega problemy, ale łudzi się, że nie będzie tak źle, jak to maluję. A idziemy prostą drogą do recesji i kolejnego bankructwa naszego państwa.
Polscy politycy zawodzą nas nieustannie. 12 grudnia 2008 r. premier i prezydent zgodzili się na przyjęcie pakietu klimatycznego na szczycie Unii Europejskiej. Nie użyli weta, które jeszcze mamy na mocy traktatu nicejskiego. Zgodzili się w ten sposób na znaczne podwyżki cen energii w naszym kraju w ciągu kilku najbliższych lat. Dobiją w ten sposób wiele polskich firm, które nie będą w stanie zarabiać przy wysokich cenach energii. Wzrośnie przez to bezrobocie i deficyt w budżecie państwa, bo trzeba będzie więcej wydawać na zasiłki dla bezrobotnych i spadną wpływy ze składek od pracowników do ZUS, który trzeba będzie wesprzeć większymi dotacjami. Rządowa ustawa, zaakceptowana przez parlament i prezydenta, nałożyła na 3 miliony firm obowiązek zatrudnienia strażak, co będzie je kosztowało sporo mitręgi i 3-5 mld zł na szkolenia. Prowadzenie biznesu staje się w Polsce coraz bardziej skomplikowane, co w dużej mierze jest skutkiem unijnych dyrektyw. Zniechęca to obywateli do zajmowania się działalnością gospodarczą. Wielkie sieci supermarketów i dyskontów niszczą miejsca pracy w małych i średnich firmach handlowych i produkcyjnych, szkodzą biznesowym klientom banków spółdzielczych, dobijają małe miasta. Zagraniczne banki inwestycyjne, korzystając z pośrednictwa zagranicznych banków w Polsce, ograły polskie firmy na opcjach walutowych na kilkanaście miliardów złotych. Towarzystwa funduszy emerytalnych zdarły z przyszłych biednych emerytów kilkanaście miliardów złotych opłat, a nie zarobiły dla nich realnie ani grosza w ciągu 10 lat. Zaś klienci, którzy korzystają z ich usług od 3-4 lat, mają duże nominalne straty, czyli mają znacznie mniej pieniędzy niż ZUS wpłacił za nich do PTE. Zagraniczne banki w Polsce ograbiają klientów, którzy wzięli kredyty hipoteczne w walutach, stosując duże widełki przy kursach wymiany. Przejęty przez Włochów Bank Pekao SA w ubiegłym roku cały zysk za 2007 r. i 2006 r. w formie dywidendy przekazał akcjonariuszom, z czego kilkaset milionów złotych powędrowało do włoskiej centrali. A dziś prezes Pekao SA Jan Krzysztof Bielecki domaga się pomocy dla banku od polskich podatników. Popełnione w przeszłości i teraz błędy źle skończą się dla naszego kraju. Wiele wskazuję na to, że idziemy prostą drogą do recesji i kolejnego bankructwa naszego państwa. Ma rację Zyta Gilowska, że nasz rząd zachowuje się beztrosko, jak naiwny Czerwony Kapturek. Nasi politycy, tak jak ich koledzy na całym świecie, myślą tylko w perspektywie najbliższych wyborów. Myślą tylko o ich wygraniu. A co dalej? Niech tym martwią się inni. Może ich jednak czekać niemiła niespodzianka. Obecny kryzys gospodarczy rozprzestrzenia się tak szybko, że za rok wszyscy zobaczą, że w Polsce nie mamy do czynienia ze spowolnienie, że to prawdziwy krach. W dniu wyborów prezydenckich jesienią 2010 r. 3 miliony bezrobotnych i ich rodziny zastanowią się, czy Donald Tusk lub Lech Kaczyński zasługują na ich głos. To dobrze, że premier Tusk dostrzegł wreszcie, że idą ciężkie czasy. Może nasi przywódcy przestaną się bawić jak małe dzieci w piaskownicy, zabierać sobie zabawki (głównie samoloty) i zajmą się tym, co jest naprawdę ważne - naszą gospodarką. Wydaje się jednak, że tak naprawdę nie wiedzą, jak poradzić sobie z kryzysem, co bardzo boleśnie odczują polscy obywatele, firmy, banki spółdzielcze i gminy. Naszym krajem rządzą bowiem wielkie korporacje finansowe, handlowe i produkcyjne, a nie politycy, którzy siedzą w ich kieszeniach. Interesy wielkich korporacji reprezentują Związek Banków Polskich i Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, która ostatnio broni wysokich opłat pobieranych przez PTE. O interesy polskich obywateli, firm, banków spółdzielczych i gmin upominają się nieliczni. Jerzy Krajewski
Więcej na ten temat Czeka nas globalny krach - tekst z 24 września 2008 r. Jak przetrwać kryzys - tekst z 27 września 2008 r. Przedruk artykułu w "Gazecie Finansowej" 2 października 2008 Przedruk w serwisie www.eksportuj.pl 3 października 2008 r. Przedruk w portalu www.waluty.com.pl 4 października 2008 r. USA wchodzi w depresję, Chiny implodują 4 mld zł za zatrudnianie strażaków w firmach Składki wpłacone do PTE realnie straciły na wartości Jak zagraniczne banki ograły polskie firmy Pistolet przy głowie polskich firm Walutowe sidła banków komercyjnych Największa piramida finansowa w historii Grozi nam katastrofa finansowa Niezależny ekspert nie uprawia propagandy Politycy są inteligenti, a ludność głupia Dyktatura wielkich knorporacji Grozi nam katastrofa finansowa Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji Kiedy zbankrutuje nasze państwo? Politycy są inteligenti, a ludność głupia Dyktatura wielkich knorporacji Tesco bije w dostawców i klientów Tesco obniży zyski polskich firm Grozi nam katastrofa finansowa Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji Kiedy zbankrutuje nasze państwo? W USA nie ma małych prywatnych sklepów Jeronimo Martins przejmie 210 sklepów Plusa Jeronimo Martins - najgroźniejszy przeciwnik Zakaz handlu w niedziele i święta w całej UE Waltonowie - najbogatsza rodzina świata Stany Zjednoczone Socjalistycznej Ameryki Wal-Mart najcenniejszą marką świata Amerykański rząd przejmie kontrolę nad AIG Protekcjonizm w UE to normalność Supermarkety licencjonowane jak telewizje Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu "Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę |



Gdy 24 września 2008 r. napisałem, że czeka nas globalny krach, nikt nie chciał w to wierzyć. Przedstawiciele rządu, ekonomiści i eksperci twierdzili, że nie ma żadnego kryzysu. Dziś większość z nich dostrzega problemy, ale łudzi się, że nie będzie tak źle, jak to maluję. A idziemy prostą drogą do recesji i kolejnego bankructwa naszego państwa.