| Wspierajmy się nawzajem w kryzysie |
|
| 01.03.2009. | |
|
27 lutego 2009 r. główny indeks nowojorskiej giełdy S&P 500 spadł do poziomu 735 punktów, co oznacza, że akcje są tam najtańsze od 1986 r., a z analizy technicznej wynika, że ich kursy pewnie nadal będą spadać. Powoli spełnia się więc mój czarny scenariusz - spadek globalnego PKB o 15-30 proc. w ciągu 3-5 lat. Z tym, że spadek PKB w USA i Japonii będzie większy. Amerykański PKB w IV kwartale 2008 r. spadł o 6,2%, a wydatki konsumentów zmniejszyły się o 4.3%, po spadku o 3.8% w III kwartale. Wydatki konsumentów w USA tworzą 70% PKB . W czwartym kwartale japoński PKB spadł o 12,7% r/r, a styczniowy eksport zmniejszył się o 45%. W efekcie Japonia, druga gospodarka świata, odnotowała największy od prawie trzech dekad deficyt handlowy, choć przez lata utrzymywała wysoką nadwyżkę w handlu zagranicznym. Gdzie zatrzyma się S&P 500 w końcu 2009 r.? Na poziomie 500 punktów, co oznacza wielki krach? Będą jeszcze odbicia na giełdach w górę. Ale jestem pesymistą. Kto uporządkuje świat za 5 lat, gdy będziemy znacznie biedniejsi, a bezrobocie na Zachodzie wyniesie 20-30 proc.? Wyobrażacie sobie tę biedę? Tysiące głodnych ludzi w wielkich miastach amerykańskich, które nie ma za co oświetlić i ogrzać? Panuje tam chaos. Rządzą uzbrojone bandy, które nie boją się policji. Kalifornia, podobno szósta potęga gospodarcza świata, właśnie bankrutuje. Kto pomoże naszemu krajowi, jeżeli sami nie zatroszczymy się o siebie, nie uratujemy miejsc pracy w naszych firmach i bankach, nie powstrzymamy odpływu kapitału za granicę? Obecnie najbardziej deficytowym towarem na świecie są realne miejsca pracy w biznesie. Trzeba chronić polskie firmy i banki. Zagraniczne firmy i banki niech padają, nawet jeżeli działają w Polsce. Nie można ich przecież ratować kosztem polskich podatników. Kupujcie więc towary produkowane przez polskie firm w sklepach będących własnością polskich obywateli, korzystajcie z usług banków, które są własnością polskich obywateli np. z banków spółdzielczych. Najbliższe lata to będzie bezwzględna walka państw, firm i banków o przetrwanie. Rzeczywisty potencjał globalnych graczy poznamy za 5-10 lat. Wtedy okaże się, że USA, Japonia i Niemcy są mniej potężne niż przypuszczaliśmy. W nowym układzie sił rola Polski może wzrosnąć. Może też wzrosnąć udział banków spółdzielczych w rynku bankowym w Polsce.
Gdyby Vaclav Klaus, prezydent Republiki Czeskiej, był premierem rządu światowego, miałby w zupełności rację, namawiając Unię Europejską na deregulacje, liberalizację i wolny rynek. W skali globalnej liberalizm i wolny handle przynoszą korzyści. Przez ostatnie 20 lat globalny PKB rósł dość szybko. Z biedy wyrwało się setki milionów ludzi na całym świecie, głównie w Azji Południowo-Wschodniej, ale również w Europie Środkowej. Powstało tam bowiem setki milionów nowych realnych miejsc pracy w firmach. Zachód wyraźnie jednak zaczyna tracić na liberalizacji i wolnym handlu. Liberałom długo wydawało się, że przenoszenie miejsc pracy do Chin i Indii nie jest groźne dla zachodnich gospodarek. Teraz okazuje się jednak, że z samych usług oraz innowacyjnego handlu i przemysłu kraj nie utrzyma się. Wyszło też na jaw, że duża część wzrostu globalnego PKB w ostatnich latach odbywała się na kredyt, zaciągany głównie przez Amerykanów, ale również przez obywateli innych państw. Od kilku miesięcy głoszę pogląd, że obecny kryzys ma głębsze przyczyny niż tylko załamanie na rynku kredytów hipotecznych w USA, że jego korzenie sięgają realnej gospodarki, a bomba tykała od wielu lat w fundamentach Zachodu. W kłopoty wpędził Zachód również demontaż komunizmu w Układzie Warszawskim i Chinach w latach 80. i 90 XX wieku oraz zwiększenie zakresu swobody w globalnym biznesie. W Układzie Warszawskim demontaż był bardziej radykalny, doprowadził do przyjęcia demokracji parlamentarnej i gospodarki rynkowej wzorowanej na zachodniej. W Chinach kapitalizm został wprowadzony stopniowo pod dyktaturą partii komunistycznej. Po demontażu komunizmu w krótkim czasie na otwartym globalnym rynku pracy pojawiło się 700-800 milionów ludzi zdolnych do pracy, z których część była nieźle wykwalifikowana. Z drugiej strony w latach 80. i 90 XX wieku uwolniono biznes od wielu regulacji za czasów Ronalda Reagan w USA i Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii. Ta liberalizacja sprzyjała powstawaniu wielkich globokoncernów, które korzystały z efektów skali działania. Łączyły się wielkie firmy produkcyjne, handlowe i finansowe. Proces ten przebiegał szczególnie szybko w bankowości, ubezpieczeniach, handlu detalicznym (sieci super- i hipermarketów), przemyśle motoryzacyjnym, elektronicznym, ale również w hutnictwie, energetyce, wśród producent produktów szybkozbywalnych. Tym przemianom sprzyjał rozwój technologiczny, rewolucja informatyczna i rosnąca rola telewizji w mass mediach (drogie reklamy w telewizjach utrudniały rozwój małych i średnich firm). Globokoncerny handlowe i produkcyjne zniszczyły dziesiątki milionów miejsce pracy w małych i średnich firmach handlowych i produkcyjnych na Zachodzie. Najpierw wygrały z nimi konkurencję na rynkach zachodnich, a następnie, gdy otworzyły się Chiny i były Układ Warszawski, przeniosły tam miejsca pracy, bo mogły zyskiwać dzięki znacznie niższym kosztom wynagrodzeń. W wielu krajach Zachodu największym niszczyciele miejsc pracy były koncerny handlowe, właściciele sieci super- i hipermarketów. Zabiją one nie tylko małe i średnie firmy handlowe, ale również małe i średnie produkcyjne oraz małe banki lokalne, które te firmy obsługują. Władze niektóre krajów dostrzegły niebezpieczeństwo i ograniczyły ekspansję sieci handlowych (ostre ograniczenia są w Japonii, w Norwegii zagraniczne firmy nie mogą budować hipermarketów), ale wiele z nich za późno, gdy sieci miały już 60-70 proc. handlu detalicznego Kolejne kilkadziesiąt milionów miejsc pracy amerykańskie i europejskie firmy przeniosły do krajów niskokosztowych, przede wszystkim do Azji Południowo-Wschodniej , ale również do Polski, Czech, na Słowację i Ukrainę. Głównymi wygranymi liberalizacji i wolnego handlu są globokoncerny handlowe, produkcyjne i finansowe, co prowadzi do oligarchizacji światowej gospodarki, jest zagrożeniem dla demokracji. Jak słusznie zauważył prezes Intela, wielkie amerykańskie koncerny mogą świetnie funkcjonować nie zatrudniając ani jednego Amerykanina. Wygranymi są też m.in. Chiny, Indie, Tajwan, Tajlandia, Korea, Wietnam, trochę Europa Środkowa, w tym Polska. USA i Zachodnia Europa przez liberalizację, wolny handel i brak zrozumienia dla rozwoju małych i średnich firm znalazły się w wielkich tarapatach. Przez ostatnie lata próbowały ratować się przed kłopotami, zadłużając się w bankach i na koszt przyszłych pokoleń. Jesienią 2008 r. wyszło na jaw, że Amerykanie nie są w stanie dalej się zadłużać. Zaczęły bankrutować banki, które pożyczały im prawdziwe i wirtualne pieniądze. 24 września 2008 r. opublikowałem tekst pt. „Czeka nas globalny krach”, w którym napisałem:” Amerykę pogrąży rosnące bezrobocie i spadek wysokości emerytur w wyniku złamania kursów akcji na giełdzie.
USA są zadłużone po uszy, ale amerykańskie państwo przyspieszyło jednak druk dolarów. Musi to skończyć się inflacją i dewaluacją USD. Kryzys dopiero zaczął się. To będzie potężny krach ze spadkiem światowego PKB o 15-30 proc. w ciągu 3-5 lat. Na Zachodzie spadek będzie jeszcze większy. Tam bezrobocie jest i będzie strukturalne. Za 2-3 lata dojdzie do 25-30 proc. Brak akceptacji dla spadku poziomu życia Zachodni wyborcy nie pozwolą na utrzymanie się liberalizmu i wolnego handlu. Choć Vaclav Klaus ma rację, że UE pęta rozwój firm nadmiernymi regulacjami w prawie pracy, ubezpieczeniach, podatkach, ochronie środowiska. Czekają nas bardzo ciężkie czasy. I to nie będą czasy liberalizmu. Ludzie na Zachodzie nie zaakceptują szybko dużego spadku poziomu życia. Będą walczyli. A łatwych rozwiązań nie ma. Do kryzysu na rynku finansowym doprowadziły prywatne banki i instytucje finansowe. Nikt im nie kazał tworzyć derywatów (instrumentów pochodnych) na finansowanie kredytów hipotecznych, konsumenckich i korporacyjnych. To bańka spekulacyjna na tym wirtualnym rynku jest jedną z głównych przyczyn krachu. To pokazuje, że nadzory finansowe są jednak potrzebne. Politycy jednak też zawinili sztucznie podtrzymują poziom życia w USA, Japonii i innych krajach Zachodu, zadłużając państwa ponad miarę. Gdy miejsca pracy uciekał z tych krajów do Chin i innych krajów niskokosztowych, naturalnym zjawiskiem powinno być spadanie dochodów w krajach Zachodu, które traciły miejsca pracy, bo stawały się niekonkurencyjne. Politycy, by utrzymać się przy władzy, sztucznie długo na to nie pozwalali, a teraz mamy gwałtowne wyrównywanie się poziomów życie, czyli równanie Zachodu w dół. Politycy jeszcze próbują potrzymać złudzenia, drukując pieniądze na wsparcie banków i firm. Ale to nie pomaga i nie pomoże. Globalny liberalizm, wolny handel przysłużył się Chińczykom, Hindusom, Wietnamczykom, trochę Polakom. Jednak Amerykanom, Niemcom, Francuzom zaszkodził, a politycy ich krajów utrzymywali ich i utrzymuję w nieświadomości. W końcu jednak przyjdzie obywatelom Zachodu zapłacić rachunek, za oddanie ciężkiej, znojnej pracy w fabrykach do Chin, na Tajwan, Indii, Tajlandii czy Polski.. Jaki będzie świat za 10 lat? Nikt nie wie. Ludzie będą szukali nowych idei, by świat na nowo uporządkować. Wątpię, by Zachód był w stanie trzymać się liberalizmu i wolnego handlu. W wielu krajach modny stanie się protekcjonizm, populizm i socjalizm.
Biedniejsze kraje, takie jak Polska, wzywają do współpracy i solidarności. Będzie o to trudno, gdy kryzys jeszcze pogłębi się i w jeszcze poważniejsze kłopoty wpadną USA, Japonia, Chiny, Niemcy, Wielka Brytanie i Francja. Ich obywatele wymuszą ochronę państwowych rynków pracy i gospodarek. Unia Europejska może nie przetrzymać tego krachu gospodarczego. Wiele państw zdecyduje się ratować się na własną rękę. Francja już próbuje, choć dziś oficjalnie ogłosiła, że wycofuje się z protekcjonizmu w przemyśle motoryzacyjnym. Polska powinna chronić swój rynek pracy przestrzegając unijnych przepisów. Spokojnie można administracyjnie zahamować ekspansję sieci super- i hipermarketów, ratując na 5-10 lat kilkaset tysięcy miejsc pracy w małych i średnich firmach handlowych i produkcyjnych oraz w bankach spółdzielczych. Trzeba też ograniczyć administracyjnie ograbianie obywateli przez banki komercyjne (np. za pomocą zawyżonych spredów walutowych czy zawyżone oprocentowanie kredytów hipotecznych), Powszechne Towarzystwa Emerytalne (zawyżone opłaty) oraz zakłady energetyczne (podwyższają niezgodnie z przepisami ceny za energię dla gospodarstw domowych). Państwo ma też dostatecznie dużo instrumentów, by wywrzeć nacisk na zagraniczne banki komercyjne, które wpędziłyby w kłopoty tysiące firm za pomocą opcji walutowych, by nie doprowadzały ich do bankructwa. Walka z kryzysem wymaga ochrony miejsc pracy w polskich firmach i bankach przy zachowaniu podstawowych zasad gospodarki rynkowej. W wielu sytuacjach interwencja państwa jest jednak niezbędna, bo sami obywatele sobie nie poradzą. Nie należy jej jednak nadużywać. Jerzy Krajewski Więcej na ten temat: Chiny mają 1,9 biliona dolarów rezerw walutowych Jak media oszukują w sprawie OFE Przeciw globokoncernom handlowym Stało się - 752 pkt na S&P500 przełamane Czeka nas globalny krach - tekst z 24 września 2008 r. Jak przetrwać kryzys - tekst z 27 września 2008 r. Przedruk artykułu w "Gazecie Finansowej" 2 października 2008 Przedruk w serwisie www.eksportuj.pl 3 października 2008 r. Przedruk w portalu www.waluty.com.pl 4 października 2008 r. Plan antykryzysowy Jerzego Krajewskiego Polska wobec globalnego kryzysu - prezentacja Jerzego Krajewskiego na III Kongresie Zarządzania Należnościami Plan antykyzysowy Grzegorza Kołodki Kryzys może trwać nawet 5-7 lat Rostwoski: nie wpędzę Polski w pułapkę zadłużenia Rekordowy spadekP KB w strefie euro Pesymistyczna prognoza KE w sprawie kryzysu
Pierwszy etap globalnego krachu USA wchodzi w depresję, Chiny implodują 4 mld zł za zatrudnianie strażaków w firmach Składki wpłacone do PTE realnie straciły na wartości Jak zagraniczne banki ograły polskie firmy Pistolet przy głowie polskich firm Walutowe sidła banków komercyjnych Największa piramida finansowa w historii Grozi nam katastrofa finansowa Niezależny ekspert nie uprawia propagandy Politycy są inteligenti, a ludność głupia Dyktatura wielkich knorporacji Grozi nam katastrofa finansowa Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji Kiedy zbankrutuje nasze państwo? Politycy są inteligenti, a ludność głupia Dyktatura wielkich knorporacji Tesco bije w dostawców i klientów Tesco obniży zyski polskich firm Grozi nam katastrofa finansowa Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji Kiedy zbankrutuje nasze państwo? W USA nie ma małych prywatnych sklepów Jeronimo Martins przejmie 210 sklepów Plusa Jeronimo Martins - najgroźniejszy przeciwnik Zakaz handlu w niedziele i święta w całej UE Waltonowie - najbogatsza rodzina świata Stany Zjednoczone Socjalistycznej Ameryki Wal-Mart najcenniejszą marką świata Amerykański rząd przejmie kontrolę nad AIG Supermarkety licencjonowane jak telewizje Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu "Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę Przykład PR wielkich sieci handlowych Globokoncerny zagrożeniem dla demokracji IKEA chce zbudować hipermarket koło Białegostoku Tesco bije w dostawców i klientów Tesco obniży zyski polskich firm W USA nie ma małych prywatnych sklepów Jeronimo Martins przejmie 210 sklepów Plusa Jeronimo Martins - najgroźniejszy przeciwnik Zakaz handlu w niedziele i święta w całej UE Waltonowie - najbogatsza rodzina świata Stany Zjednoczone Socjalistycznej Ameryki Wal-Mart najcenniejszą marką świata Amerykański rząd przejmie kontrolę nad AIG Protekcjonizm w UE to normalność Supermarkety licencjonowane jak telewizje Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu "Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę Przykład PR wielkich sieci handlowych Instytut Lokalnego Biznesu wzywa do bojkotu wystawców opcji walutowych Nie będzie ustawy przeciw opcjom Opcje to problem 10 tysięcy firm Opcje walutowe można unieważnić w sądzie PSL: opcje walutowe do kasacji Spółka Jakubasa straciła 160 mln zł Bank Millennium ws. Waldemar Pawlak Firmy chcą walczyć o odszkodowania 10 mld zł strat szacuje "Parkiet" Jak zagraniczne banki ograły polskie firmy Pistolet przy głowie polskich firm Walutowe sidła banków komercyjnych
|



Walka z kryzysem wymaga ochrony miejsc pracy w polskich firmach i bankach przy zachowaniu podstawowych zasad gospodarki rynkowej. W wielu sytuacjach interwencja państwa jest niezbędna, bo sami obywatele sobie nie poradzą. Warto poprosić ich: "Kupujcie towary produkowane przez polskie firm w sklepach będących własnością polskich obywateli, korzystajcie z usług polskich banków, np. spółdzielczych."