| Rozwój według kategorii niemonetarnych |
|
|
Dolny Śląsk jest obok łódzkiego najbiedniejszym województwem. Natomiast podlaskie dokonało w ostatnich latach dużego postępu gospodarczego dzięki bardzo dobremu stanowi środowiska naturalnego. Nie było tam przemysłu, więc postawiono na produkcję rolną i rozwój turystyki.
Wynik badania jest zaskakujący, a dla Dolnoślązaków może być nawet szokujący. Bo okazało się, że województwami z największym odsetkiem ludzi ubogich jest łódzkie (20,81 proc.), a na drugim miejscu dolnośląskie (20 proc.). O wiele lepiej jest na tzw. ścianie wschodniej, która w powszechnej świadomości jest synonimem ubóstwa i zacofania. W lubelskim na przykład ludzi ubogich jest 18,95 proc., małopolskim - 18,92 proc., w warmińsko-mazurskim - 18,77 proc., a w podkarpackim - 18,56 proc. Dla Gazety komentuje dr Wiesław Łagodziński, Główny Urząd Statystyczny Pogląd, że województwa z tzw. ściany wschodniej są najuboższe, jest już od dawna niesłuszny. Na przykład województwo podlaskie dokonało w ostatnich latach dużego postępu gospodarczego dzięki bardzo dobremu stanowi środowiska naturalnego. Nie było tam przemysłu, więc postawiono na produkcję rolną i rozwój turystyki. To zaczęło przynosić korzyści. Tymczasem w Wałbrzychu, Elblągu, Puławach czy Łodzi ograniczono miejsca pracy przez likwidację głównych zakładów, ale nie zatroszczono się o nowe. Od ściany wschodniej różnią się te miasta jednak przede wszystkim tym, że ich środowiska naturalne są niezwykle zdegradowane. Ludzie nie chcą więc tam ani mieszkać, ani inwestować. W województwie podlaskim czy małopolskim nie było tego problemu, bo wielki przemysł nie istniał, a upadały jedynie małe przedsiębiorstwa. Sytuacja polskich miast poprzemysłowych przypomina dziś tę, w jakiej kiedyś były podobne europejskie miasta - Lille, Aberdeen czy Essen. Tyle że tam zainwestowano w rozwój zaawansowanych technologii i odbudowę zniszczonego środowiska. W Polsce taki plan nigdy nawet nie powstał.
|



