| "USA jest w depresji, a nie recesji" |
|
| 25.08.2010. | |
|
"Dodatni odczyt dynamiki PKB i inne średnio-optymistyczne znaki przesłaniają brzydką prawdę: gospodarka USA jest w depresji podobnej jak w latach 30. ubiegłego wieku", przekonuje David Rosenberg.
Rosenberg określa obecną sytuację gospodarczą mianem “depresji, a nie tylko jakiejś zwyczajnej recesji”. Przypomina, że każda dobra wiadomość podczas recesji z lat 30., ale także tej rozpoczętej w 2008 roku, wywoływała „euforyczną odpowiedź”. źródło: www.pb.pl Sprzedaż domów na rynku wtórnym spadła w USA w lipcu o 27,2 proc. - najmocniej w historii. Analitycy ankietowani przez Reutersa oczekiwali 12 proc. spadku sprzedaży domów do 4,7 mln sztuk. źródło: www.pb.pl Nasz komentarz: W szumie informacyjnym, który nas otacza, trudno zorientować się, jak jest naprawdę.
On twierdzi, że USA już są w depresji.
Nikt nas przed nim nie uratuje.
Polska uniknęła recesji stymulując wzrost gospodarczy zaciąganiem olbrzymich kredytów na koszt przyszłych pokoleń. W latach 2008-2009 państwo i samorządy miały łączny deficyt budżetowy znacznie przekraczający 100 mld zł. Wzrost gospodarczy został utrzymany głównie dzięki kilkudziesięciu miliardom złotych, które popłynęły do kieszeni obywateli w wyniku obniżki składki rentowej i podatku PIT, dokonanej przez poprzednią koalicję rządową PiS, LPR i Samoobrony.
To gorzej niż za Gierka, gdy kredyty rządowe były przeznaczane głównie na inwestycje.
Martwić się powinny szczególnie nasze dzieci i wnuki, które będą spłacały nasze długi.
Choć w gruncie rzeczy zaszaleli politycy i nadal szaleją, byle tylko utrzymać się przy władzy. Zamiast mówić ludziom prawdę, kłamią w dzień i kłamią w nocy. PiS miał nadzieję, że dzięki obniżce składek rentowych i PIT, wygra wybory w 2007 r. Przegrał jednak, bo większość mediów wypunktowała jego błędy w walce z korupcją, wykorzystywanie służb specjalnych do walki z przeciwnikami politycznymi, a także atakowała bez powodu. To dobrze, że PiS obniżył składkę rentową i PIT. Źle, że nie znalazł sposobu na załatanie dziury w budżecie, która w wyniku tych obniżek powstała. Rząd koalicji PO i PSL też niewiele zrobił, by obniżyć deficyt. W zasadzie poddał się prądowi. W rezultacie deficyt finansów publicznych poszybował w 2009 r. do 7 proc. PKB. Nasz kraj prostą drogą zmierza do kolejnego bankructwa. Ma już ponad 700 mld zł długów jawnych i ponad 2 biliony złotych ukrytych zobowiązań. W tym roku deficyt finansów publicznych wyniesie również 7 proc. PKB. "Jesteśmy zielona wyspą", przekonywał premier Donald Tusk. Świetnie było do drugiej tury wyborów prezydenckich 4 lipca 2010 r. To jednak za mało - tylko 4-5 mld zł rocznie. Wczoraj, 24 sierpnia 2010 r., rząd zabrał 7,5 mld zł z rezerwy demograficznej na bieżącą wypłatę rent i emerytur. To pokazuje, że naprawdę brakuje mu pieniędzy. Gdy USA wpadną w depresję, a świat znowu pogrąży się w recesji, koalicja PO/PSL będzie musiała podnieść podatki kolejny raz. Choć ja proponuje inne rozwiązanie - likwidację II filaru reformy emerytalnej, co radykalnie poprawi stan finansów publicznych w kryzysowych czasach. Zmniejszy potrzeby pożyczkowe państwa o 20-30 mld zł rocznie, obniży oficjalny dług o 200 mld zł i zmniejszy koszty obsługi długu państwa o 5-7 mld zł. Dziś, 25 sierpnia 2010 r., premier Donald Tusk oraz ministrowie Jacek Rostowski i Michał Boni mają rozmawiać z przedstawicielami OFE o zmianach w systemie emerytalnym. Może perspektywa depresji w USA i wielkiego kryzysu na całym świecie zmusi polski rząd do racjonalnego działania - do likwidacji OFE. Również firmy i banki powinny zachowywać się rozsądnie - przygotowywać się na ciężkie czasy. Jerzy Krajewski
|


