Menu Content/Inhalt
Witaj w serwisie arrow Instytut Wolności arrow Prosimy o roczne...

Menu główne

Witaj w serwisie

Konferencje

Konferencje

Klub Gepardów

Klub Gepardów

Gepardy Biznesu

Konkurs

Efektywna Firma

Konferencje
Mazowieckie
InfoCredit

Członkowie

Członkowie

Wyróżnieni

Wyróżnieni

Przyjazna gmina

Przyjazna gmina

Przyjazny bank

Przyjazny bank

Magazyn

Magazyn
Prosimy o roczne vacatio legis Drukuj
15.01.2006.
ImageCoraz więcej środowisk politycznych i biznesowych popiera pomysł wprowadzenia do konstytucji zapisu, że zmiany w ustawach o podatkach i innych daninach publicznych wchodzą w życie minimum rok po ich opublikowaniu w Dzienniku Ustaw.

Od połowy czerwca 2004 r. redakcja miesięcznika „Finansista" oraz Radio PiN 102 FM prowadzą kampanię na rzecz wprowadzenia do artykułu 217 Konstytucji RP zapisu, że zmiany w ustawach dotyczących podatków i innych danin publicznych wchodzą w życie minimum rok po ich uchwaleniu przez parlament i podpisaniu przez prezydenta. Redaktor naczelny miesięcznika „Finansista", Jerzy Krajewski, od pięciu lat prosi o wprowadzenie do polskiego prawa takiej zasady. Ułatwiłoby to bowiem prowadzenie działalności gospodarczej przez firmy, a także planowanie finansowe, oszczędzanie i inwestowanie osobom nie zajmującym się biznesem. Pomysł ten nie jest nowy ani oryginalny. W programie wyborczym Unii Wolności z 1997 r. była obietnica starań o wprowadzenie 12-miesięcznego vacatio legis na zmiany w przepisach podatkowych. Do tej pory partia ta z niej się nie wywiązała, mimo że w latach 1997-2001 rządziła, a jej szef, prof. Leszek Balcerowicz, był wicepremierem i ministrem finansów. W styczniu 2000 r. red. Jerzy Krajewski zapytał wicepremiera Balcerowicza pisemnie: „Czy w najbliższym czasie zamierza Pan podjąć działania zmierzające do wprowadzenia zapisu o 12-miesięcznym vacatio legis do jakiejś ustawy (np. ordynacji podatkowej) lub Konstytucji".
Na pytanie to nie otrzymał do tej pory odpowiedzi.

Obietnica do spełnienia
"Unia Wolności zdecydowanie opowiada się za obniżeniem, stabilizacją i uproszczeniem podatków. Zaproponujemy projekt ustawy regulującej wysokość i zasady płaconych podatków w latach 1999-2003, z rocznym okresem vacatio legis, tak aby każdy obywatel mógł przewidzieć, jakie ma zobowiązania względem państwa".
Źródło: program wyborczy Unii Wolności z 1997 r, (punkt 31 strona 19)


W programie wyborczym prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego nie było obietnicy wprowadzenia vacatio legis. W dwóch numerach miesięcznika „Twój Pieniądz", którego wydawcą w latach 1999-2000 była spółka ULAN, należąca do Jerzego Krajewskiego, redakcja prosiła jednak, by prezydent podjął inicjatywę legislacyjną, której celem będzie wprowadzenie do konstytucji zapisu, że zmiany w przepisach podatkowych nie mogą wchodzić w życie wcześniej niż 12 miesięcy od ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Gdy 28 listopada 1999 r. prezydent Kwaśniewski zawetował nowelizację ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, która miała zaskoczyć znacznymi zmianami podatników od 1 stycznia 2000 r., wydawało się, że prezydent zrozumiał, iż podatnicy powinni mieć czas na zapoznanie się z nowymi przepisami i dostosowanie do nich sposobu gospodarowania swoimi pieniędzmi. Jerzy Krajewski osobiście dziękował mu na łamach „TP" za to weto. Miesiąc później okazało się, że nadzieje były tylko złudzeniami. 28 grudnia 1999 r. Aleksander Kwaśniewski podpisał ustawę o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, która weszła w życie dwa dni później - 30 grudnia 1999 r. Wydrukowana została natomiast w pierwszych dniach stycznia 2000 r. Nałożyła na kilkaset tysięcy osób nowe zobowiązania z tytułu umowy-zlecania i umowy o dzieło. Jest tak skomplikowana, że bez dobrego prawnika nie można jej zrozumieć.

ImageWitold Orłowski - Gość Radia PiN 26.07.2004
szef Zespołu Doradców Ekonomicznych Prezydenta RP
Radio PiN: Jeszcze na koniec o wspólnej akcji Radia PiN 102 FM i miesięcznika „Finansista". To jest kampania, która ma na celu wprowadzenie przepisów, zgodnie z którymi podatnicy będę mieli rok czasu na poznanie nowych przepisów podatkowych. Czy to jest możliwe do wykonania?
Witold Orłowski: To wymagałoby zmiany konstytucji. To jest możliwe, oczywiście. Jednakże to jest trudne, dlatego że wtedy praktycznie minister finansów nie miałby możliwości reagowania po stronie podatkowej na to, co się dzieje w gospodarce. No, bo to by znaczyło, że tak naprawdę decyzje o tym, jakie podatki są w tym roku, są podejmowane dawno temu, kiedy minister finansów jeszcze nie wie, jaka będzie sytuacja gospodarcza w tym roku. Ja myślę, że generalnie powinno się dążyć do tego, żeby system podatkowy był jak najbardziej stabilny. Może jest pomysłem takie narzucenie sobie ostrych norm, ale powtarzam, to by wymagało zmiany konstytucji, to może nie być łatwe.
Radio PiN: Jest szansa, że się Pan podpisze pod tym apelem?
Witold Orłowski: Musiałbym się zastanowić nad tym, bo to nie jest wygodne dla ministra finansów z punktu widzenia bieżącej polityki gospodarczej. To trzeba sobie jasno powiedzieć. Natomiast to jest taki strukturalny ruch w stronę stabilności systemu podatkowego.

Proste pytania

Jerzy Krajewski 30 stycznia 2000 r. skierował do prezydenta Kwaśniewskiego następujące pytania:

  1. Jakie argumenty przemówiły za tym, by Pan Prezydent podpisał ustawę z 23 grudnia 1999 r. o zmianie ustawy o ubezpieczeniach społecznych, która bez żadnego vacatio legis nakłada na kilkaset tysięcy Polaków nowe zobowiązania finansowe?

  2. Cóż złego stałoby się, gdyby ta ustawa została przez Pana Prezydenta zawetowana i weszła w życie rok później?

  3. Czy Pan Prezydent uważa, że zaskakiwanie obywateli nagłymi zmianami w przepisach finansowych jest uczciwe wobec nich?

  4. Czy Pan Prezydent zamierza podjąć działania zmierzające do wprowadzenia do Konstytucji zapisu, że zmiany w przepisach podatkowych i innych nakładających na zwykłych ludzi zobowiązania finansowe nie mogą wchodzić w życie wcześniej niż po 12 miesiącach od ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw?

ImageJanusz Korwin-Mikke
To, że prawo powinno być stabilne, nie podlega dyskusji: prawo, które z dnia na dzień można zmienić, w ogóle nie jest prawem, lecz ręcznym sterowaniem. Pytanie tylko: czy vacatio legis ma wynosić rok, 6 lat czy 10 lat (jak postulują niektóre środowiska biznesmenów).
Program UPR postuluje 6 lat - z dwóch zasadniczych powodów.
Po pierwsze, 6 lat to okres zwrotu inwestycji. Inwestor miałby gwarancje, że jeśli w coś włoży pieniądze, to przynajmniej mu się zwrócą. Po drugie, 6 lat to więcej niż kadencja prezydenta, Senatu i Sejmu. Parlament bardzo często uchwala byle co, pod naciskiem chwili - w nadziei na korzyści polityczne. Takie ustawy często trzeba zmieniać w dwa miesiące po uchwaleniu. Gdyby zaś ustawa wchodziła w życie dopiero po wyborach, można by nad nią pracować spokojnie, bo jest to poza horyzontem większości. Dla 90 proc. „elektoratu" to, co się stanie za 6 lat, nie jest godne zastanawiania się. I właśnie tacy ludzie nie powinni mieć wpływu na legislację. Na zakończenie wyjaśniam, że UPR zamierza najpierw jednym cięciem dokonać kontrrewolucji w przepisach (również podatkowych) - a dopiero potem wprowadzać 6-letnie vacatio legis!

Rozwiane nadzieje

Po dwóch miesiącach w imieniu prezydenta odpowiedziała pani Teresa Grabczyńska, dyrektor Biura Informacji i Komunikacji Społecznej Kancelarii Prezydenta RP. „Prezydent RP podpisując ustawę z dnia 23 grudnia 1999 r. o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw, podzielił argumentację przemawiającą za koniecznością szybkiego wprowadzenia jej w życie. Argumenty te były szeroko prezentowane przez stronę rządową i analizowane przez parlamentarzystów podczas debaty sejmowej, transmitowanej przez środki masowego przekazu. Prezentowano je opinii publicznej również w prasie.

ImageIrena Ożóg - była wiceminister finansów
Niestety, choć rozumiem intencje związane z rocznym vacatio legis, nie uważam pomysłu za zbyt udany, chyba że byłby ograniczony wyłącznie do przypadków nakładania nowych lub zwiększania istniejących danin publicznych. Roczny termin wejścia w życie nowych przepisów dotyczących podatków rocznych, np. PIT, CIT, to w praktyce dwa lata podatkowe i budżetowe, bo zasadniczo zmiany tych podatków nie mogą wchodzić w życie w trakcie roku podatkowego, niezależnie od długości vacatio legis. Rząd będzie temu raczej przeciwny, bo utrudni to ręczne i niespodziewane działania. Jest to też niewygodne dla samorządu terytorialnego, a niekiedy nawet groźne dla bezpieczeństwa finansowego finansów samorządowych. Sądzę, że w Polsce jeszcze nie nastąpiła stabilizacja ustroju gospodarczego, dlatego - jakkolwiek myśl jest godna poparcia - praktycznie jeszcze nie ma warunków do takiej zmiany.


Nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, wprowadzająca ponad 80 zmian, ma na celu usprawnienie nowego powszechnego systemu emerytalno-rentowego, który funkcjonuje w Polsce od 1 stycznia 1999 r. Po roku doświadczeń okazało się, że konieczne jest dokonanie zmian między innymi w zakresie uszczelnienia systemu, a w efekcie ochrony interesu osób ubezpieczonych oraz w zakresie stworzenia skuteczniejszych instrumentów gwarantujących systematyczne i sprawne przekazywanie składek do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Należy podkreślić, iż wniesioną przez rząd w trybie pilnym nowelizację Sejm uchwalił zdecydowaną większością 367 głosów, przy 25 głosach przeciwnych, a 15 posłów wstrzymało się od głosowania. Przyjęte zostały także wszystkie poprawki Senatu, które doprecyzowały ostatecznie tekst ustawy. Nawiązując do kwestii terminu wejścia w życie omawianej ustawy, chciałabym wyjaśnić, że zgodnie z obszernym w tej sprawie orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego nakaz dochowania vacatio legis nie ma charakteru absolutnego i ustawodawca może od niego odstępować. Jednak nie jest to pozostawione swobodnemu uznaniu. Odstąpienie od tego nakazu, a więc postanowienie, że dany akt lub przepis wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, możliwe jest tylko wyjątkowo i tylko, jeżeli przemawiają za tym szczególne argumenty, uzasadniające taką decyzję ustawodawcy. (...) Konstytucja stwarza wystarczające gwarancje w zakresie wejścia w życie prawa powszechnie obowiązującego. Istota problemu nie tkwi więc w zmianie Konstytucji, gdyż przepisy podatkowe z natury rzeczy muszą wchodzić w życie z początkiem roku budżetowego (który pokrywa się z rokiem kalendarzowym) . Fakt ten uzmysławia trudności we wprowadzeniu proponowanej przez Pana reguły (vacatio legis 12 miesięcy od dnia ogłoszenia). Dotychczasowe orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego ukształtowało zasady chroniące podatnika przed wprowadzeniem przez państwo przepisów z naruszeniem zasady zaufania obywatela do państwa i tworzonego przez nie prawa, stanowiąc tym samym gwarancje przed wejściem w życie złego prawa. Należy przypomnieć w tym miejscu, że Konstytucja przyznała obywatelom prawo do wniesienia skargi konstytucyjnej (art. 70 Konstytucji RP), której skutkiem jest rozstrzygniecie przez Trybunał Konstytucyjny o zgodności zaskarżonego przez obywatela prawa (w tym przepisów podatkowych) z Konstytucją - a więc także z wartościami i zasadami z niej wynikającymi".

Józef Zbigniew Gruszka - poseł PSL, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Finansów Publicznych
Gdyby strona rządowa zgłosiła projekt zmiany art. 217 konstytucji o zapis nakazujący, by zmiany w przepisach podatkowych wchodziły w życie minimum w rok po ich uchwaleniu, Polskie Stronnictwo Ludowe poparłoby taką propozycję. Myślę jednak, że strona rządowa nie zdecyduje się na taki krok. Trudniej byłoby bowiem jej wtedy układać budżet państwa, dostosowywać wpływy podatkowe do wydatków.

Twardy Trybunał Konstytucyjny

Jesienią 2001 r. okazało się, że koalicja rządowa lekceważy nakazy dotyczące ogłaszania prawa w terminie umożliwiającym podatnikom racjonalne podejmowanie decyzji. Ustawa nakładająca podatek od dochodów kapitałowych z odsetek od lokat bankowych i obligacji weszła w życie siedem dni po jej uchwaleniu. Jej losy były niepewne. Obywatele mogli spodziewać się, że nie wejdzie ona w życie w 2001 r. Dla niektórych jej uchwalenie było zaskoczeniem. A 7-dniowe vacatio legis było zbyt krótkie, by zmienić strategie inwestycyjne. Na przykład, jeżeli ktoś miał dwuletnie obligacje detaliczne, nie mógł zamienić ich na obligacje dziesięcioletnie i utrzymać zwolnienie z podatku. Na wycofanie kapitału z dwuletnich obligacji o stałym oprocentowaniu trzeba bowiem 14 dni. Najgorsze było jednak nie to, że rząd zaproponował tak krótkie vacatio legis, a parlament i prezydent to zaakceptowali. Najgorsze było to, że kilka miesięcy później Trybunał Konstytucyjny, do którego sprawę oddały partie opozycyjne, uznał, że wprowadzenie nowego podatku odbyło się zgodnie z prawem, że 7-dniowe vacatio legis jest w porządku, nie łamie zasad demokratycznego państwa prawa. Praworządny obywatel w takiej sytuacji zaciska zęby i myśli - twarde prawo, ale prawo.

ImageMirosław Gronicki - Gość Radia PiN 27.07.2004, minister finansów
Radio PiN: Panie Ministrze, jeszcze na koniec o kampanii, jaką prowadzi Radio PiN i miesięcznik „Finansista". Ta kampania ma na celu zmianę przepisów, dokładnie 217 artykułu konstytucji. Chodzi o to, aby wprowadzić roczne vacatio legis na nowe przepisy podatkowe, tak aby podatnicy mieli po prostu czas, aby się z tym zapoznać. Co Pan na to?
Mirosław Gronicki: Uważam, że każda propozycja, która będzie prowadziła do tego, że będziemy mieli do czynienia z uspokojeniem sytuacji po stronie podatkowej, jest konieczna. Bo rzeczywiście mamy do czynienia z bardzo dużym rozchwianiem od strony interpretacji. To musi być doprowadzone do jakiegoś porządku, porządku prawnego. Ale jednocześnie prawo powinno być przestrzegane, więc tutaj nie może być sytuacji takiej, że powiedzmy sobie, podatkobiorca będzie łaskawym okiem patrzył się na wszystkich. Nie, po prostu ci, którzy płacą podatki, spełniają swój obowiązek, z nimi fiskus nie będzie miał nic do czynienia, nie będzie się w ogóle nawet zastanawiał nad tym, czy oni postępują dobrze, czy źle. Natomiast te osoby, które uchylają się od płacenia podatków, doprowadzają do różnego typu wynaturzeń w gospodarce, taka przykładowa afera paliwowa, no to - te osoby muszą być karane, ale od tego jest oczywiście sąd, a potem jeszcze poborca podatkowy.

Trzeba zmienić konstytucję

Z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wprowadzenia „podatku od odsetek” można wyciągnąć tylko jeden wniosek – mamy złą konstytucję i trzeba ją zmienić. Dobra okazja do podjęcia inicjatywy w tej sprawie nadarzyła się wiosną 2004 r., gdy podatnicy i aparat skarbowy przeżyli horror związany z nowelizacją ustawy o podatku od towarów i usług. Nowa ustawa została uchwalona 4 kwietnia 2004 r. Trzeba było do niej wydać kilkadziesiąt rozporządzeń. Pracownicy Ministerstwa Finansów pracowali nad nimi po nocach, ale z częścią i tak nie zdążyli. W pośpiechu nie udało się uniknąć błędów. W maju 2004 r. wiele firm nie wystawiało faktur, bo nie wiedziało, jaką stawką VAT mają się posłużyć. Zamęt trwa nadal. Pojawiają się różne interpretacje przepisów. Podatnicy nie wiedzą, kto ma rację.

ImageBogna Duda-Jankowiak - prezes spółki giełdowej Duda
Jestem gorącą zwolenniczką wprowadzenia sztywnych terminów vacatio legis do zmian podatkowych. Okres 12 miesięcy jest minimalnym, jaki powinien obowiązywać, by dawał choćby namiastkę pewności w planowaniu biznesowym. Należy tu zwrócić uwagę, że cykle inwestycyjne, dla których obciążenia podatkowe są tak ważne w ocenie ich atrakcyjności, trwają zdecydowanie dłużej. Dlatego moja skromna sugestia brzmi: Rozszerzyć określenia „zmiany podatkowe" na „zmiany w obszarze rachunkowości", gdyż niektóre z nich, będąc obojętnymi z punktu widzenia danin publicznoprawnych, mogą wprowadzać bardzo istotne zmiany w obszarze, na przykład, wyników finansowych przedsiębiorstwa lub grupy kapitałowej.
Zmiany winny mieć okres przynajmniej 12-miesięcznego vacatio legis, ale wchodzić w życie nie wcześniej niż w kolejnym, nowym roku obrachunkowym (w ujęciu tradycyjnym styczeń - grudzień). Wyjątkiem od tej zasady powinny być zmiany korzystne dla przedsiębiorstwa (z możliwością zaskarżenia do sądu czy dana nowelizacja jest korzystna czy nie), gdzie dotychczasowe standardowe vacatio legis 14-dniowe jest okresem wystarczającym.
Przy zgłaszaniu powyższych postulatów mam świadomość, iż po 1 maja 2004 r. wiele przepisów prawa, w tym podatkowego, nie jest już tylko w suwerennej gestii polskiego ustawodawcy, co będzie nastręczało rozlicznych trudności.


Najwyższy czas skończyć z tym chaosem. Potrzebna jest stabilizacja prawa podatkowego. A nic jej tak nie służy, jak długie vacatio legis na zmiany w przepisach podatkowych. Kampanię na rzecz wprowadzenia vacatio legis redakcja miesięcznika „Finansista" rozpoczęła 24 czerwca 2004 r. od sondowania stanowiska Ministerstwa Finansów w trakcie konferencji o wiążącej informacji podatkowej w siedzibie Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Obecnej na niej wiceminister finansów Elżbiecie Musze pomysł wprowadzenia do konstytucji rocznego vacatio legis na zmiany w przepisach podatkowych bardzo się spodobał.

ImagePrzemysław Wierzbicki - z kancelarii Wierzbowski i Wspólnicy
Kwestia, czy ustawodawca zagwarantuje obywatelom wystarczająco długi okres, by mogli oni zaznajomić się z nowymi regulacjami i przygotować na ich skutki, wiąże się z podstawową zasadą zaufania obywatela do państwa. Z zasady tej wynika zasada nieretroaktywności przepisów prawa, czyli niedziałania prawa wstecz, generalnie akceptowana i powoływana w treści norm ustrojowych przez ustawodawstwo poszczególnych krajów. Jednakże trudno znaleźć w przepisach krajowych zapisy przewidujące zasadę, że przepisy o istotnych skutkach dla podatnika, jak np. przepisy podatkowe, mogą wejść w życie z zachowaniem pewnego minimalnego okresu, np. sześciu miesięcy.
Nie oznacza to jednak, że obywatel jest bezbronny przed działaniami państwa, które go zaskakują i pogarszają jego sytuację. W orzecznictwie wielu krajów wypracowano zasadę, iż w wymogu nieretroakcji chodzi o to, by obywatel miał odpowiedni czas i możliwość zapoznania się z nowymi przepisami. Warto zwrócić uwagę na koncepcję „usprawiedliwionego oczekiwania", wypracowaną przez Europejski Trybunat Sprawiedliwości. W myśl tej koncepcji, sformułowanej po raz pierwszy w orzeczeniu Defrenne v. Sabena, obywatel, podejmując decyzję, musi być w stanie przewidzieć, jakie będą prawne skutki jego zachowań. Tak więc, nagle zmiany przepisów, istotnie zmieniające warunki, na podstawie których obywatel podjął decyzję (np. zaskakująca zmiana stawek podatkowych), mogą zostać uznane za naruszenie praw podstawowych obywateli UE (tak orzekł ETS w sprawie Mulder). Wprowadzenie przepisów, które diametralnie zmieniają sytuację obywatela, może zostać zakwestionowane przez krajowe sądy konstytucyjne lub ETS jako naruszające prawa podstawowe i w konsekwencji ich skutki mogą zostać uchylone jako sprzeczne z konstytucją lub traktatem ustanawiającym Wspólnoty Europejskie. Warto jednak pamiętać, iż nawet zasada „usprawiedliwionego oczekiwania" ma swoje ograniczenia i nie dotyczy sytuacji, gdy podmiot prawa działa w granicach zwykłego ryzyka gospodarczego, a jego oczekiwań nie można uznać za rozsądne (sprawa Fedesa).
Wymóg odpowiedniego vacatio legis został także sformułowany w orzecznictwie polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Warto tu przytoczyć orzeczenie Trybunału z 28 grudnia 1995 r. (sygn. akt K 28/95), w którym wprowadzenie zmian w podatku dochodowym od osób fizycznych bez odpowiedniego okresu dostosowawczego uznano za niezgodne z przepisami konstytucyjnymi. Zdaniem Trybunatu wprowadzenie nowych zasad obliczania podatku, które miały obowiązywać od 1 stycznia 1996 r., w drodze ustawy podjętej w 1 grudnia 1995 r. i przedstawionej do podpisu Prezydentowi RP 4 grudnia 1995 r, stanowi naruszenie zasady pewności prawa i zaufania obywateli do państwa, wynikającej z zasady demokratycznego państwa prawnego. Podkreślenia wymaga, iż zdaniem Trybunału powyższe zasady nabierają szczególnego znaczenia w prawie daninowym.


Podpowiedziała, że w SLD trzeba rozmawiać na ten temat z posłem Stanisławem Stecem, wiceprzewodniczącym Sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Redakcja „Finansisty" zaprosiła posła Steca, a wcześniej posłów z klubów opozycyjnych na galę finałową konkursu „PiNkubator Biznesu". W trakcie gali 30 czerwca ogłoszone zostało rozpoczęcie kampanii „Finansisty" i Radia PiN „Vacatio legis w wakacje". Poproszony o jej wsparcie, poseł Stec obiecał, że poruszy sprawę na posiedzeniu klubu parlamentarnego SLD w połowie lipca. O rozpoczęciu kampanii i poparciu posła Steca dla niej poinformowała PAP (3 lipca) i TVP 1 (5 lipca w programie „Biznes Perspektywy"). Roczne vacatio legis popierają również poseł Józef Gruszka z PSL, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Finansów Publicznych, poseł Roman Giertych, przewodniczący LPR, poseł Artur Zawisza z PiS, Andrzej Potocki, sekretarz generalny Unii Wolności oraz Janusz Korwin-Mikke, założyciel UPR. Kazimierz Zdanowski, szef ekspertów Samoobrony, również opowiada się za rocznym vacatio legis, ale po przeprowadzeniu rewolucji podatkowej przez jego partię. Podobne stanowisko zajmuje Zyta Gilowska, posłanka Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

ImageRoman Giertych - poseł, przewodniczący Ligi Polskich Rodzin
Potrzebna jest stabilizacja nie tylko przepisów podatkowych, ale prawa w ogóle. Ustawy są w Polsce zbyt często nowelizowane. Zdarza się, że uzasadnieniem nowelizacji jest argument, że przepisy dotyczące danej dziedziny dawno nie byty zmieniane. To jest jakiś absurd. LPR poprze roczne vacatio legis na zmiany dotyczące danin publicznych, ale nie w tej kadencji Sejmu. Ten parlament nie ma już bowiem mandatu do zmiany konstytucji.


Poparcie dla tej inicjatywy obiecał Mirosław Grabowski, prezes Naczelnej Rady Zrzeszenia Handlu i Usług, która przewodzi obecnie Radzie Przedsiębiorczości.

ImageKazimierz Zdunowski - szef ekspertów Samoobrony
Co do zasady jesteśmy za stabilizacją prawa podatkowego, ale nasz kraj jest w tak tragicznej sytuacji, że wymaga radykalnych zmian. Mamy sytuację przedrewolucyjną, bo bezrobocie jawne i ukryte wynosi łącznie 5 min osób. Dlatego najpierw chcemy przeprowadzić zmiany systemowe, wprowadzić nowe zasady opodatkowana, dać gospodarce impulsy rozwojowe, a dopiero potem możemy myśleć o wprowadzeniu rocznego vacatio legis.

Miesięcznik "Finansista" nr 7-8/2004

 
designed by www.madeyourweb.com